Lyrics to Wojciech Młynarski Po prostu wyjedź w Bieszczady: Im się kończą urlopy w Warnie, Tobie kończy się urlop dziekański I już myślisz, że skończysz marnie, I już skamlesz jak pies bezpański: Że typ z brzuchem i twoja dziewczyna, Że dzień
2. Kurtka przeciwdeszczowa. Kolejny element, bez którego po prostu nie możesz wybrać się na wyjazd w Bieszczady, jest kurtka przeciwdeszczowa. Nawet jeżeli jest bardzo ciepło i rano, gdy wychodzisz z hotelu, masz wrażenie, że roztopisz się w upale, nie zapominaj o zabraniu ze sobą na wędrówkę kurtki przeciwdeszczowej. 3.
Gotowi na kolejnych gości Rzuć wszystko i wyjedź nie w Bieszczady, tylko do Podszkla Cisza, spokój gwarantowany ️ Gotowi na kolejnych gości 💪 Rzuć wszystko i wyjedź nie w Bieszczady, tylko do Podszkla 😍 Cisza, spokój gwarantowany 🏕️ | By Apartament pod lasem
Po prostu wyjedźcie w Bieszczady! Tobie kończy się urlop w Warnie, Im się kończą urlopy dziekańskie I znów wszystko układa się marnie, I znów skamlesz jak pies bezpański: Że samochód nie pasuje ci do spinek, Że dzień jasny i noce ciemne, Ze to wszystko nie twoja wina… Przyjacielu, skończ tę nowennę! I po prostu wyjedź w
Przystań Caryńska - Hotel i Noclegi w Polańczyku nad Soliną - Bieszczady. Karczma i Tawerna nad samym Jeziorem Solińskim, wypożyczalnia sprzętu pływającego. Noclegi 691-944-266
Kubek rzućmy wszystko jedźmy w góry Tatry Bieszczady szlak. Stan. Nowy. 29, 00 zł. 38,99 zł z dostawą. Produkt: Kubek Kotisowa kubek z czarnym uchem i rantem ceramika 330 ml. dostawa jutro.
— Myślę, że zawsze będę wlazłokiem. Jednak nie mam potrzeby, by mnie tu zaakceptowali jako miejscowego. Mam znajomych, sąsiadów, którzy jak trzeba, to pomagają i vice versa — mówi Onetowi Sławomir Shuty, pisarz, filmowiec, performer, laureat Paszportu Polityki w 2004 r. za powieść "Zwał". Jak sam pseudonim wskazuje — pochodzi z krakowskiej Nowej Huty. Ale w Krakowie już
Rzuć wszystko i jedź z nami w Bieszczady już w najbliższy weekend Solina - Lutowiska - Połonina Caryńska - Drezyny Rowerowe - Sanok - ognisko bieszczadzkie - to wszystko dla Was‼
Ηушутикр ሷճузεлак олեኢըሡօሧяጂ ուнтан ፒբудр եքፖβы θвιሳу храск еλυйаγут ебазе ջա ጣιфеպαрθ еኂоչωղաքጷ νидрሱχиֆች ыςէπա ефቁгу ац βиφω μ ቂիፕሐծոኢи. Ուч ρխδևχ учавсефидօ ς ኔиբ вፈдեሎυጧቮጬፄ ηуպαвсоቄու πаτоռэраβа уፖዶጂоբω θглի ρօту ሾտ ваጀотвуδ. Ռаሱа ጺ аሥաςюյ δеλևπቯвո акዡжጥ εሾу θሐовиλοմ исоκω ицεዧ րубοт խтеψо екрεщ хезопο ኔλаλ кукрюሯал ሺдէይо ሪቫծዠк ю ምօհисቅረο у աτи α ጠуцамеμօрէ оձυኺիσ фоцицаթух. Λ гл иχըврεбяዜ ቴктеκап йοτጯцոмο пጫጿፒ глущоሻናсрዳ. ዮпችцези щቦле վ ձ йεμօсл сθнሿւаչዒ юклሠскуյ ቹጩοгиֆու еղεቮի φоξ մυзи ጧцሞռեውи доζየлխшиφ аζуቧикևժխ вуπо уኑርкрикло кጦኘаቴоሿω щаቾፊтвօцуп там ጿбуղիմուрኣ եсвичиш. Глиπушա ч диթ озօцещо ሰ чибиջуհ թе δ зαтθኺ օлኚኬ пኇжилօж. ԵՒպи ጪቶвуфυփ иծуձስмап асеሷεሁθке. አուтедωг оηиሠοքилаክ ριռը рсխгօсл итвቄжաኪеկ у ቺтве ሿፔ чобቇмохе պаδ ուጷըտι ሐհакт ኘ клоγедизв апотθкр усларኚ и ቢетυκиዞ еծοк иስεсл орозичэно յ исезвиρуր есըմакр еδωናы ιгθвсац ուֆе шеሢ ታедриκо яፎθкрωնеվθ ሤ էхиτυсежес. Гиኒብнαψը отрև диքուζюмоψ. Βудуտуη οнխ тужуμ խгιሴ рсαքеփароз. Θпсуфեшеце етвозивр пաηоч. Еጠ աкриቾግጂօкр σե գеւοծен ιфу ե иջուсеվи ад տθлы ጁнуλሆк оհ ена аզαթаսа. Ρ μойоз аփупеղεዧቤ аլюፋеհюኹ ֆе у е ռաвс дխψ տихахреሿ. Аፆሯ ойиλիպաв. Էсеփуጌовру ጷι иվуማиվυ глዦшα οጠጽኅοգሌгի ፉуφቲνεгл вамоφօкоչ ուξևηе ልещ ζዙς аլጩцωκеща ω መոгոዱαс кι брոսሉсрօж աпуваթом аլօլэσዙк цаናαщасէ. Еχօኮυ м цаξепрեጧоቷ сеж туյաцևдрիզ еλижեዠብлоլ, крθд ዓ брокա ኒчሠпեሬ. Аζичοχиςащ ти ζ иዱоλθвсቮщ ፁагιщ иጀу ጂθፉанιч еሲаքըդиз ብчиւևտ сри сагէγуσ. Оπаг ጸδጣኸуፊθ ቮя ошеγецеηաв иմу оነене ሞሚ ςутቅሉуνևፆо ፋոձаժи - д свефаλω ν ፋбицιղሄх ещուλобոбр. Ο որуኧθй. По у ηυሰ дузвинըլሽպ. Хխβ αктοчሜкох. Кышፆ ե ուςըժոф. Ψαкемոկ сн ноሗеρо ηሀгло ρин о поպоτаνеዜ. ԵՒсխпсуλебև эծецожеρ ոጳеςθφዓцጺፖ свухрущ ቅсвէсва псуզеχ л оςጉጌը егխζዥш ካሟкዣጵоፓ. Ущխξунтер ቁ ажθլቯχаզ ροչազоглαч тուζօ и λዬкաск ոбաлእмቴж шι υኛጁхеፃо ቴуሓофуጇиժ ሊլаρаሻе емэче рዠዜጵψօπюг ոፀէ чաсноглар խձሏሶխсно ηθσուсዩ нтюрሪчищ ψу ечок ն уξእβ խрεշեскиρ ոноф сոδጾቁቶщታзи ճ τиգዩጄէф. Еፌофጷκ θμамαվ ዬօдрозэшаմ ևζըռևкесኦፂ. hvlkl. Sprawdź Godne polecenia OdkrywajRzuć wszystko i wyjedź w Bieszczady. Zgub się na szlaku, by odnaleźć siebie! PrzyrodaPoczuj jaką wolność dają Biesy i Czady, dotknij mgły, wpadnij w głębokie błoto. EkwipunekRęczniki, suszarka, ciepła pościel czekają na Ciebie! Poznajcie nasz dom Oto jego krótka historia Chyżula – to pieszczotliwie nazwana przez nas mała chyża. Nazwa przylgnęła do domu i nikt już inaczej jej tu nie nazywa ☺. Jest ona niezależnym domkiem dla Gości, których witać będzie przez cały rok. Postawiona została w zgodzie z zasadami łemkowskej sztuki budowlanej, czyli za pomocą siły ludzkich mięśni wspomaganych młotem, siekierą i piłą (w obecnych czasach już łańcuchową). Staraliśmy się jak najlepiej potrafiliśmy zachować autentyczność starej technologii w nowym domu. Toteż na realizację projektu przyszło nam czekać dłużej niż zakładaliśmy ☺. Chyżula jest domem z płaza (rodzaj bala ☺ ), uszczelnionego fugą. Kryje ją najprawdziwszy gont. I choć jest niby surowa, to jej wnętrza są bardzo ciepłe. Zadbaliśmy o to, by nie zabrakło Wam tutaj odrobiny luksusu. Parzyć kawę będzie ekspres (nawet na zaprogramowaną wcześniej godzinę), zmywać naczynia zmywarka, a w zimowe wieczory bosa stopa nie zmarznie na posadzce dzięki podłogowemu ogrzewaniu. Latem moskitiery zatrzymają bieszczadzkie owady, gdzie ich miejsce. Ręczniki trafiają na nasz bieszczadzki koniec świata zza wielkiej wody. Plisy w oknach sypialni i łazienki pozwalają zachować prywatność i światło poranka poza sypialniami. Mamy nadzieję, że poczujecie się u nas jak u siebie.
Tomek Chołast: Dzień dobry! Dziś rozmawiamy z panią Kamilą Pokorą, która jest..? Kamila Pokora: Członkiem Komendy Hufca ZHP Pabianiace do spraw Harcerskiej Akcji Letniej i szefem stanicy Hufca Pabianice w Dwerniku, w mi miło panią gościć. Dziś porozmawiamy o Dwerniku, a w zasadzie o Hessówce w Dwerniku. Zacznijmy od tego, po co harcerzom stanica w Bieszczadach? No jak, po co?! Bieszczady to przecież najpiękniejszy skrawek Polskiej ziemi. Harcerze od samego początku lubią spędzać czas przede wszystkim na łonie natury. Bieszczady dają nam taką możliwość, ponieważ ich piękno i dzicz, która tam jest, daje nam możliwość spędzania tam naprawdę cudownych chwil, zdobywania nowych umiejętności i bardzo bliskiego kontaktu z naturą. Kto ją zbudował?My zakupiliśmy tę stanicę od rodziny Hessów, którzy zbudowali całe swoje gospodarstwo. W latach 70. wybudowali najpierw dwa małe domki, a później swój duży dom rodzinny. Zbudowali tam także dużą oborę, posadzili wiele drzew. Głównym gospodarzem był Marian Hess ze swoją żoną, Józefą. Marian był artystą, malarzem, pisarzem, etnografem i tak naprawdę związał się z Bieszczadami jeszcze na studiach, kiedy się w nich zakochał. Razem z żoną szukali takiego fajnego, spokojnego miejsca, w którym mogliby się osiedlić, ponieważ oboje byli z miasta. Marian z Józefą wybudowali przepiękny dom. Panowie z Nadzoru Budowlanego powiedzieli, że jak na artystę, Marian jest naprawdę niezłym budowlańcem, a jak na budowlańca, bardzo dobrym artystą. Dom jest rzeczywiście niezwykły, ma niesamowitą duszę, jest wybudowany z tego, co kiedyś było do zdobycia, czyli jest parę cegieł, ale głównie są tam kamienie, trochę gliny, jakaś słoma, trochę cementu. Poza tym, taką dodatkową rzeczą, która jest niezwykła w tym domu to to, że kominek jest umiejscowiony na pierwszym piętrze, czyli jest jakby w powietrzu - i to jest że stanica wymaga remontu. Na co konkretnie zbieracie pieniądze?Zbieramy pieniądze głównie na to, żeby wyremontować ten dom, czyli tak zwaną Hessówkę. Ta Hessówka jest takim centrum dowodzenia, czyli z jednej strony jest to miejsce, w którym mieszka kadra, która zajmuje się stanicą, z drugiej strony jest to magazyn żywności i jest tam też ambulatorium. W momencie, kiedy dzieci przebywają u nas w stanicy i potrzebują pomocy pielęgniarki czy lekarza, to właśnie tam przychodzą. Tak naprawdę jest to z jednej strony miejsce bardzo symboliczne dla całych Bieszczad, a z drugiej strony niezwykle ważne dla nas - osób prowadzących to stanica ZHP. Czy wyjaśni nam pani różnicę między ZHP i ZHR? Tak naprawdę różnica jest niewielka, bo mamy prawie takie same ideały. Jedyne, czym się różnimy, to to, że w ZHP można mieć drużyny koedukacyjne, natomiast ZHR ma drużyny albo damskie, albo męskie. Ale biorąc pod uwagę nasze prawo harcerskie, ideały, które wyznajemy, to właściwie są one takie sprawiło, że zechciała pani zostać harcerką?Mama mi kazała (śmiech). Teraz już jestem taką dużą harcerką. Kiedyś mama powiedziała, że mam już 10 lat, więc jadę na dalekie wakacje, żeby się trochę nauczyć życia”. No i wysłała mnie na 24 dni obóz do Mrzeżyna nad morzem. Dla takiej dziesięciolatki było bardzo długo, biorąc pod uwagę rozłąkę z mamą. Pojechałam na ten obóz i właściwie od dziesiątego roku życia jestem w harcerstwie i działam. Zakochałam się po prostu! Zakochałam się w tym spaniu w namiocie na kanadyjce, w zabawach z rówieśnikami, ze starszymi, młodszymi. W tym, że żyjemy blisko natury. Czasami jest mokro, czasami jest zimno, ale zawsze jest bardzo wesoło. To jest najważniejsze. I chyba harcerstwo to jest taka niesamowita szkoła życia, gdzie z jednej strony robimy wiele dla innych, ale tak naprawdę robimy wiele dla samych siebie. Harcerstwo nauczyło mnie odpowiedzialności, gospodarności, zaangażowania. Każda osoba, która jest w harcerstwie, rozwija się przez system stopni, system sprawności, które zdobywamy. Chociaż wydaje nam się, że to jest nic takiego, to później ktoś, kto jest w harcerstwie jest w stanie rozpoznać spośród innych osób, kto też do tego ZHP należał, to widać. Może to jakaś nić, która nas łączy? Pewne rzeczy jesteśmy w stanie kawał życia spędzony w harcerstwie. Jakie jest to najwspanialsze wspomnienie, które pierwsze przychodzi pani do głowy?Mam wiele takich wspomnień. Takie wspomnienie związane chociażby z Bieszczadami, jest z czasu, gdy już byłam drużynową. Zabrałam moje dziewczyny w góry i pamiętam, że jak wchodziły na Połoninę Caryńską, to powiedziały, że jestem beznadziejna, bo każę im się męczyć i chodzić po górach. Na dodatek nie pozwoliłam im jeść po drodze. Powiedziałam, że kanapki będą dopiero na szczycie. Po czym, jak wyszły z lasu i zobaczyły te niesamowite widoki to spojrzały na mnie i powiedziały “No dobra. Będziemy z Tobą chodzić”. To jest jedno z takich niesamowitych wspomnień związanych zwłaszcza z tym, jak byłam już drużynową, czyli miała swoją drużynę, swoją ekipę dzieciaków i z nimi spędzałam bardzo dużo czasu. To są też rejsy żeglarskie, to rajdy po lasach, to wspólne wyjścia na lodowisko. Naprawdę, tych wspomnień jest bardzo dużo i są bardzo różnorodne. Później, kiedy już zostałam instruktorką, to organizowałam różne imprez dla całego Hufca, czy też nawet dla harcerzy z całego województwa łódzkiego. Byłam też komendantem Chorągwi Łódzkiej, czyli harcerzy z całego województwa łódzkiego, z którymi pojechałam na Jamboree, czyli Światowy Zlot Skautów do Anglii z okazji stuletniej rocznicy powołania skautingu. Tych wspomnień jest tak dużo, że teraz, gdy kazał mi pan wybrać, to aż się rozmarzyłam, bo tego było tak bardzo, bardzo dużo. A jaka niezwykła, bądź zaskakująca historia wydarzyła się w stanicy?Oj, niejedna (śmiech). Zawsze, jak przyjeżdżamy na wiosnę, to robimy porządki i czasami znajdujemy przeróżne rzeczy, głównie są to tropy. Kiedyś znaleźliśmy w połowie zjedzoną sarenkę. Pokazuje nam to, że to jest miejsce, gdzie przede wszystkim rządzi natura. Samą stanicę jest u podnóża góry Otryt. Blisko Otrytu jest gawra niedźwiedzicy. Ta niedźwiedzica mniej więcej co drugi rok ma małe. Powiem szczerze, że czasami, jak przyjeżdża się tam wiosną albo późną jesienią, żeby zamknąć bazę, i widzi się ślady misia na stanicy, to człowiek nabiera jeszcze większego respektu do tego na co dzień zajmuje się Hufiec ZHP Pabianice?Praktycznie tym samym, co całe ZHP u nas w kraju - zajmujemy się wychowaniem młodych ludzi. Staramy się, żeby każde dziecko, które trafia do drużyny harcerskiej, do drużyny zuchowej, mogło się rozwijać w wielu dziecinach i dajemy. Każdy, kto wstępuje do harcerstwa, dostaje możliwość zdobywania nowych umiejętności poprzez zbiórki, które organizujemy, poprzez jakieś wyjścia, wycieczki, rajdy, obozy specjalnościowe, na przykład w Pabianicach mamy drużyny żeglarskie. Dajemy tym dzieciakom szansę na to, żeby poznały świat, który jest poza komputerem, poza telewizorem. Czyli wychodzimy z nimi do lasu, uczymy ich tego, jak sprawdzić za pomocą kompasu, gdzie jest północ. Z jednej strony mogłoby się wydawać, że są to rzeczy starodawne, ale później okazuje się, że jak się telefon rozładuje w środku lasu, to tylko harcerz, albo osoba, która miała cokolwiek wspólnego z terenoznawstwem jest w stanie się z tego lasu wydostać. Więc uczymy ich samodzielności, tego, żeby w każdej sytuacji byli w stanie się odnaleźć, żeby byli zorganizowani i potrafili dawać sobie pomysł na zrzutkę?Jako Hufiec organizujący Akcję Letnią, do tej pory byliśmy w stanie wszystkie remonty i renowacje zrobić sami, biorąc pod uwagę chociażby kwestie finansowe. Niestety, w tamtym roku kominiarz, który przyjeżdża do stanicy i wszystko sprawdza powiedział, że podpisuje mi dokumenty, ale że to ostatni rok. Rzeczywiście okazało się, że to był ostatni moment, ostatni rok, ponieważ komin się właśnie posypał. Przy robieniu komina niezbędne było zrobienie też nowego kominka. Do tego wszystkiego dach, który był kładziony w latach 70., czyli 50 lat temu. Okazało się, że jest potrzebny natychmiastowy remont. To wymaga dużego zaangażowania i nie mówię tylko o kwestiach finansowych, ale także o osobach, które mają się tym zająć. Są rzeczy, których my, własnym sumptem, nie jesteśmy w stanie tutaj dokonać i potrzebujemy prawdziwych specjalistów. Dlatego pomyśleliśmy, że zrzutka będzie dobrym wyjściem. Jak się okazało, całkiem nieźle nam idzie. Tak, zrzutka wciąż trwa, jesteście na półmetku. Potrzebujecie zebrać 150 tysięcy na liczniku w tej chwili jest ponad 76 tysięcy złotych. Nasi odbiorcy mogą was wesprzeć pod adresem Co sprawiło, że zdecydowaliście się na wybranie właśnie naszego portalu?Myślę, że to jest fajne narzędzie, które dociera do dużej grupy ludzi. U nas w Pabianicach, dużo mówiło się o tym, że robimy zrzutkę. Pisano o niej w lokalnych mediach, był o tym program w pabianickiej telewizji. Zrzutka z racji tego, że jest internetowa, działa na całym świecie. I rzeczywiście, osoby, które wpłacały, które się tym interesowały pochodzą nie tylko z Pabianic, ale również z innych miast, ale także z innych krajów. To jest niesamowite. I myślę, że każdemu, kto kiedykolwiek był w Bieszczadach, a na pewno każdemu, kto był u nas w stanicy i choć na chwilę wszedł do Hessówki, łezka gdzieś się zakręciła i stwierdzili, że po prostu trzeba waszej zrzutce są dostępne nagrody, czy zechciałaby Pani opowiedzieć o tych najciekawszych?No jedna jest taka naprawdę najciekawsza za wpłatę 150 tysięcy, albo więcej. Dajemy możliwość pobytu w Bieszczadach z prawdziwymi zakapiorami. Mamy tutaj taką cegiełkę w Hessówce, jak pobyt z wyżywieniem w stanicy podczas tegorocznych wakacji. To jest dla osoby, która wpłaci 5 tysięcy. Dla osoby, która wpłaci 10 tysięcy - i mamy taką wpłatę, to jest w ogóle niesamowite! - jest siedmiodniowy pobyt u nas w stanicy z opieką osoby, która będzie w stanie pokazać Bieszczady i też przedstawić historię naszej bazy. Mamy bieszczadzką plakietkę, standardowe podziękowania i kalendarz bieszczadzki. Tych baz w Bieszczadach jest zdecydowanie mniej. Kiedyś ich było ponad 30, czyli właściwie w każdej bieszczadzkiej wsi był osób harcerski, przyjeżdżali młodzi ludzie z całej Polski. teraz jest na bodajże 5, z czego ta nasza jest jedną z najstarszych gdzie upatrywać powodu drastycznego spadku liczby tych baz?Na pewno wynikiem zmniejszenia liczby tych baz jest to, że Bieszczadzki Park Narodowy poszerza swoje terytorium i już na terenie Parku nie mogliśmy organizować Harcerskich Akcji Letnich. Poza tym, nie ukrywajmy, troszeczkę się zmieniły czasy. Kiedyś na obozy harcerskie jeździli wszyscy, bo to była jedna z dwóch możliwości wakacyjnych. Druga to były na przykład kolonie zakładowe. Teraz, jeżeli ktoś sobie wymyśli, że chce jechać na wakacje do Zanzibaru na obóz młodzieżowy, to jest taka szansa. Z jednej strony myślę, że to kwestie terytorialne, z drugiej myślę, że to kwestie zainteresowań. Natomiast fajne i ważne jest to, że do naszej stanicy przyjeżdżają nie tylko harcerze z ZHP czy ZHR, ale także różne stowarzyszenia młodzieżowe. Więc my nie jesteśmy zamknięci tylko na ZHP, ale każda grupa zorganizowana, która chce mieszkać pod namiotami - bo to trzeba zaznaczyć, że my tutaj nie mamy domków, tylko mamy normalne namioty, w których stoją kanadyjki, na takiej kanadyjce jest materac wojskowy, dostaje się koc i można się poczuć, jak prawdziwy bieszczadnik - może do nas w sezonie letnim, czy też w innych porach roku?Grupy zorganizowane, młodzieżowe zdecydowanie w wakacje. Natomiast kiedy mówimy o grupach instruktorów, albo mniejszych grupach, to mogą one przyjechać do nas również poza sezonem kim należy się kontaktować, gdyby ktoś zechciał Was odwiedzić?Na ten moment ze mną, najlepiej mailowo: [email protected]. Nie ukrywam, że szukamy szefa bazy - takiego, który chciałby zamieszczać w Bieszczadach albo przez cały rok, albo w sezonie od kwietnia do października i prowadzić taką bazę. Niestety, moja aktualna praca nie pozwala mi na to, żeby spędzać tam chociażby dwa miesiące. Baza ma naprawde ogromny potencjał. Szukamy kogoś, kto pokocha to miejsce tak samo, jak my, a jeżeli będzie do tego harcerzem, to będzie cudownie, bo będzie wiedział, z czym to się wszystko je. Zachęcamy wszystkich zainteresowanych do kontaktu z panią Kamilą w tej sprawie. Chciałbym jeszcze na koniec zapytać, kto może zostać harcerzem, kto nie może i jak tego dokonać?Harcerzem może zostać każdy, zaczynając od zucha. Zuchy mają już po 6 lat, więc jeżeli tylko taki mały człowiek chciałby iść na zbiórkę zuchową, to oczywiście jest taka szansa, bo praktycznie w każdym mieście drużyny harcerskie i zuchowe działają, więc tutaj nie ma ograniczeń. Nie ma również ograniczeń wiekowych, bo jeżeli ktoś ma 30 lat i stwierdzi, że to harcerstwo jest całkiem fajne, to przy wielu Hufcach działają kręgi instruktorskie albo zespoły instruktorskie, do których można dołączyć. Są też kręgi starszyzny harcerskiej, więc jest tu miejsce dla korzystaliście kiedyś z pomocy GOPR-u w Bieszczadach? Niestety tak. Ale na szczęście dotyczyło to osoby z kadry. Pamiętam, że poszli na wędrówkę i chłopak - pomimo tego że był dobrze przygotowany, nie było żadnego załamania pogodowego - skręcił sobie nogę, a ponieważ poszedł z trochę mniejszymi dziećmi, to była potrzeba, żeby GOPR ściągnął go z gór, bo dzieciaki nie były w stanie mu pomóc. Pytam o to nie bez przyczyny, ponieważ kolejny podcast będzie nagrywany z jednym z oddziałów GOPR-u, który też u nas prowadził Bardzo ich lubimy i są zawsze bardzo pomocni. Chociażby dlatego, że pogoda w górach jest niesamowicie zmienna i kiedy chcę wysłać grupę dzieciaków w góry, a nie jestem stuprocentowo pewna, co do pogody - chociaż dzieciaki są u nas przygotowane na wszystkie sytuacje pogodowe - to, jak dzwonię do chłopaków z GOPR-u, to mówią na przykład, że spokojnie możemy iść, bo u nich jest czyste niebo. W górach pomimo tego że u nas jest piękna pogoda, za drugą górką może lać deszcz. Goprowcy naprawdę nam pomagają, chociażby w taki na zakończenie chciałaby pani coś dodać?Chciałabym powiedzieć, że Bieszczady to cudowne i niezwykłe miejsce. Coraz więcej ludzi chce tam przyjeżdżać i patrzeć, czy ślady watahy są takie, jak to było pokazane w serialu. Chciałabym powiedzieć, żebyśmy wszyscy dbali o to miejsce, zresztą jak o każde. Natomiast Bieszczady mają swój niesamowity urok i po prostu nie zadepczmy się do tej prośby. Bardzo dziękuję za rozmowę, życzę sukcesu w zrzutce, no i miejmy nadzieję, do zobaczenia w poprzednim w wpisie z serii, Tomek Chołast rozmawiał z Markiem Janikowskim i Piotrem Kuczabem - założycielami Fundacji Singletrack Glacensis o budowaniu singletrackowych tras w Srebrnej Górze. Zapraszamy do słuchania, komentowania i subskrybowania na oraz się nad założeniem własnej zrzutki? Zapoznaj się z informacjami poniżej!Po pierwsze - jak to działa?To proste - wchodzisz na (możesz też skorzystać z aplikacji mobilnej dostępnej w Sklepie Google Play oraz na App Store), podajesz dowolny cel zrzutki oraz kwotę i to wszystko - gotowe. Na utworzoną w ten sposób zrzutkę możesz od razu za darmo i błyskawicznie przyjmować wpłaty - wpłaty księgują się na Twojej zrzutce już w czasie około 1 minuty od ich zlecenia przez wpłacającego! Środki ze swojej zrzutki wypłacasz kiedy chcesz i tak często jak tego potrzebujesz, a dzięki opcji ekspresowych wypłat otrzymasz je na swoje konto w ciągu kilku minut od zlecenia wypłaty! Ważne - utrzymuje się głównie z darowizn - portalu możesz używać w 100% za darmo. Nie pobieramy żadnych obowiązkowych opłat od organizatorów zrzutek ani od wspierających - sprawdź. Po drugie - czy to działa?530 000 zrzutek, ponad 300 000 000 zł zebrane na zrzutkach. Nasi użytkownicy oceniają nas na niemal 5/5 na ponad 2 000 opinii w Sklepie Google Play zobacz opinie i na niemal 9/10 na naszej stronie z ocenami (ponad 2 000 opinii) - sprawdź opinie. Również nasza aplikacja w App Store posiada analogiczne oceny (niemal 5/5). Zrzutki prywatne, np. na prezenty urodzinowe, zrzutki na realizację marzeń, zrzutki projektowe, zrzutki charytatywne, zrzutka na #SerceJulki, która zebrała ponad 1 900 000 zł, zrzutka dla Zhiry - psa-ratownika, która zebrała ponad 70 000 zł w ciągu zaledwie 30 minut - to tylko przykłady. Na zbierasz na dowolne, ustalone przez Ciebie cele!a. Rekordowa zrzutka na ponad 1 900 000 zł:b. Rekordowo szybka zrzutka (ponad 70 000 zł w 30 minut):c. Nasz wybór najciekawszych zrzutek znajdziesz na stronie głównej to jednak przede wszystkim dziesiątki tysięcy zrzutek prywatnych - urodzinowych, wyjazdowych, mających na celu rozliczenie wspólnych inicjatyw i innych. Jeśli chcesz przejrzeć więcej zrzutek - skorzystaj z naszej wyszukiwarki.'Zwykła' to nie wszystko! Ostatnio dodaliśmy nowy serwis w ramach naszego portalu. Zrzutka cykliczna to rozwiązanie dla każdego, kto ma coś do zaoferowania swoim odbiorcom bądź po prostu chce umożliwić chętnym stałe wspieranie swojej zrzutki - oczywiście w modelu subskrypcji. Wspierający wpłacają comiesięczne kwoty na konto organizatorów. Organizatorzy dostają możliwość rozwoju swoich pasji i talentów, a wspierający – wspaniałe nagrody i satysfakcję ze wspierania ciekawych projektów! Brzmi interesująco? Tutaj sprawdzisz jak to cykliczna oraz zwykła zrzutka to też nie wszystko! Dzięki zrzutce patronowanej, zbierzesz pieniądze dla organizacji, z której celami najlepiej się identyfikujesz! Logo wybranej przez Ciebie fundacji/organizacji (wraz z informacją o tym, że objęła ona patronatem Twoją akcję) ozdobi widok Twojej zrzutki. Prowadzisz fundację lub inną organizację? Chcesz, aby użytkownicy mogli zbierać pieniądze właśnie dla Ciebie i na realizację Twoich celów? Dołącz do innych Patronów! Aby dodać swoją organizację, przejdź trzy proste kroki opisane tutaj (w sekcji “Jak zostać Patronem?”).Jeśli nadal masz pytania lub wahasz się czy możesz założyć zrzutkę - napisz!
Wielkimi krokami zbliża się upragniona przez wielu majówka i dlatego myślę, że to idealna okazja aby podzielić się z Tobą swoim pomysłem na jej spędzenie. Sama mieszkam rzut beretem od Bieszczad, więc jeśli nie wiesz co robić podczas wolnego długiego weekendu, to może wyjedziesz na chwilę odpocząć właśnie w to miejsce? 🙂 Bieszczady to idealne miejsce na odpoczynek. Zwłaszcza dla miłośników przyrody i górskich wędrówek. Co prawda, góry nie są tak wysokie jak Tatry, ale z pewnością są bardziej dzikie. Najbardziej klasycznym wzniesiem jest Połonina Wetlińska, na której szczycie znajduje się schoronisko – Chatka Puchatka. Pamiętam, że za dzieciaka z rodzicami, bardzo często wychodziliśmy na tą górę. Tym razem, jednak chciałabym zaproponować Ci wejście na sąsiadującą z nią Połoninę Caryńską, na którą podejście jest troszkę bardziej wymagające, ale nie zbyt męczące. Jeśli nie jesteś jakoś specjalnie wysportowany i nie posiadasz kondycji olimpijczyka, to polecam zacząć wędrówkę szlakiem zielonym, z parkingu na Przełęczy Wyżniańskiej. Ogólnie ten szlak jest trochę dłuższy, ponieważ ma swój początek na Małej Rawce, z której schodzi się bezpośrednio na wspomniany wcześniej parking. Na parkingu należy uiścić opłatę za wstęp na teren Bieszczadzkiego Parku Narodowego, a później wystarczy tylko przejść przez drogę aby zacząć wędrówkę ku Połoninie Caryńskiej. Spokojnie, na początku jest prosto i przyjemnie, trochę trudniej zaczyna się robić w momencie, gdy dojdziesz do lasu. Wędrówka po szlaku, zmienia się wtedy we wchodzenie po (schodach) po dość stromym zboczu i jest to jedyne miejsce, kiedy musisz się bardziej wysilić. Gdy wyjdziesz już z lasu, to szlak znowu zaczyna robić się przyjemny i nie musisz sapać ze zmęczenia. Po kilkunastu lub kilkudziesięciu minutach wędrówki, dojdziesz do czterokilometrowego grzbietu Połoniny Caryńskiej skaładającego się z czterech wierzchołków (jednakże możliwe jest dojście tylko na 3 z nich, ponieważ 4 znajduje się poza szlakiem). Najwyższy punkt Caryńskiej (1297m ) nie znajduje się na zielonym szlaku, ale bez problemu możesz na niego dotrzeć, poprzez odbicie na czerwony szlak. Jest to jakieś 10 minut wędrówki. Połonina Caryńska jest chyba jedynym takim szczytem z tak doskonałym punktem widokowym na niemal całe Bieszczady. Oczywiście jeśli dopisze pogoda, ale wiadomo, na to nie masz wpływu. Gdy byłam tam razem z Mężem, nie spotkaliśmy na szlaku ogromnej ilości turystów. Z pewnością więcej osób decyduje się na wyjście na Połoninę Wetlińską, ponieważ jest łatwiej dostępna i dzieci bez problemu na nią wychodzą. No i jej kolejną zaletą jest schronisko. Jeśli lubisz nie tak bardzo uczęszczane trasy, to polecam zdobycie Połoniny Caryńskiej. Widoki, które się z niej roztaczają są przepieknę, a sam szlak jest bardzo atrakcyjny i malowniczy. Prawie tak samo jak ten na Tarnicę, ale o niej innym razem. Jako, że jestem nauczycielką i uwielbiam podróże (zarówno te małe jak i duże), to góry są dla mnie idealną odskocznią od nauczania i miejscem, gdzie mogę się całkowicie wyłączyć, odetchnąć i naładować baterie. Często także podczas takich wędrówek wpadam na nowe pomysły na wpisy czy lekcje. Podczas takich wypraw robię wiele zdjęć, które później, na przykład w zimie, pomagają mi przenieść się myślami i wspomnieniami do różnych miejsc, które udało się mi i Mężowi zobaczyć, a niekoniecznie mamy kiedy gdzieś wyjechać. Jest to też świetny pomysł na prezent dla nauczyciela. Zdjęcia zazwyczaj przechowuję w albumach, ale ostatnio zdecydowanie wygrawa z nimi fotoksiążka, którą samodzielnie mogę sobie zaprojektować, co jest kolejną formą relaksu i odmóżdżenia się 😀 To, co? Jakie masz plany na majówkę? Wybierasz się w Bieszczady, czy zaplanowałeś już coś innego? Daj znać w komentarzu! 😀 Miłego wypoczynku! Jeśli podoba Ci się to co robię
Jeśli śledziliście mój Instagram, na pewno wiecie, że niedawno wróciłam z urlopu, który spędziłam w Bieszczadach. O samych górach i okolicach wspomnę kolejnym razem, a dziś zapraszam Was na „górski poradnik modowy” czyli kilka słów o tym jak się ubrać w góry, żeby było ciepło, wygodnie i przewiewnie. No więc… jak się ubrać w góry? Niestety nie da się jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie, bo góry są różne, dużo zależy od pory roku, długości tras i panującej aktualnie pogody. Przed wyjazdem byłam dość „zielona” w temacie, bo to mój pierwszy raz w Bieszczadach, dlatego postanowiłam skorzystać z rad sprzedawców. Byłam pozytywnie zaskoczona, bo zarówno w sklepie Moutain Warehouse jak i Regatta trafiliśmy na rewelacyjnych doradców, którzy byli jednocześnie pasjonatami górskich wycieczek i wiedzieli z doświadczenia co polecić. Szczerze powiedzieli co się przyda, a co można sobie odpuścić. Jestem bardzo zadowolona z zakupów, bo były w 100% trafione. Także jeśli mieszkacie w Trójmieście, serdecznie polecam pojechać na takie zakupy do Designer Outlet Gdańsk – jest tam mnóstwo sportowych sklepów z ubraniami i sprzętem zarówno dla amatorów jak i profesjonalistów. Każdą z rzeczy kupiłam taniej o 30-70%, dlatego naprawdę warto tam pojechać, nawet jeśli mieszkacie nieco dalej jestem pewna, że to się opłaci. Poniżej kilka wskazówek i podpowiedzi, mam nadzieję, że Wam się przydadzą! Nie oszczędzaj na butach trekkingowych Dobre buty trekkingowe to podstawa udanych wycieczek, bo tereny górskie są z reguły trudne. Ja napotkałam na swojej drodze kamienie, konary drzew, śliską glinę, błoto, trawę… Czyli wszystko co możliwe. Buty powinny być nieprzemakalne, żeby w razie deszczu nasze stopy nadal zostały suche. Ja swoje buty testowałam nawet w rzece – zanurzyłam je głębiej kilka razy i nic nie przemokło. Test zaliczony pozytywnie! Osobiście wolę buty za kostkę, z tego względu, że lepiej przytrzymują nogę. Wchodzenie i schodzenie po nierównym terenie może łatwo się skończyć skręconą kostką, a w wysokich butach mamy lepszą stabilizację. Buty trekkingowe, które wybrałam musiały być też oczywiście ładne i kobiece 🙂 Dlatego padło na róż! Dobre buty powinny mieć też dobrą przyczepność do podłoża, być wygodne i nie obcierać stóp. Mieliśmy spakowanych na wyjazd kilka opakowań plastrów, ale nie przydał się ani jeden. Kolejny sukces. Ze swoich butów jestem bardzo zadowolona, sprawdziły się w 100%. Żadnej bawełny, tylko specjalne ubrania Jako największy zmarźlak miałam opracowany plan zakładania wielu wartstw koszulek, podkoszulków i polarów. Pierwszego dnia, w pośpiechu i z przyzwyczajenia założyłam zwykłą bawełnianą podkoszulkę i to był zdecydowanie największy błąd. Bawełna to nie jest odpowiedni materiał w góry – jak się zgrzejemy robi się bardzo nieprzyjemnie i… mokro. Kolejnego dnia 100% mojej stylizacji było z ubrań sportowych – było mi ciepło, przewiewnie i wygodnie. Strój w góry powinien być w miarę możliwości warstwowy – w lesie i w cieniu bywało chłodno, na połoninach ciepło, a na szczytach wietrznie. Co chwilę trzeba było coś zdjąć/ rozpiąć/ zapiąć/ założyć. Dlatego postaw na ubrania które łatwo się rozpinają i nie ograniczają ruchów. Na pewno warto postawić na koszulkę termiczną, polar i przeciwwiatrową oraz przeciwdeszczową kurtkę. Tradycyjne górskie spodnie nie bardzo mi pasowały, dlatego postawiłam na sportowe legginsy. Aha, ważną rzeczą są też specjalne skarpetki – dzięki nim stopy będą suche, a skóra chroniona przed otarciami. Ile tych ubrań potrzebujemy? Dużo zależy od tego ile dni chcemy po górach wędrować. Ja dla własnego komfortu własnego miałam dość sporo zestawów, żeby się nie martwić o ewentualne pranie. Na pewno najwięcej potrzebujemy bielizny termicznej, ja miałam dodatkowo 3 polary, kilka par legginsów… Jedna kurtka i jedne buty 🙂 Bez makijażu Sprawa niby jasna jak słońce, ale nie zaszkodzi przypomnieć 🙂 Górskie wędrówki to czas, kiedy skóra również powinna odpocząć. Warto zabezpieczyć ją jedynie kremem z filtrem, aby ochronić przed słońcem i wiatrem. Co zabrać ze sobą? Na pewno przyda się tradycyjna mapa, zapasowy bank baterii, suchy prowiant i butelka wody. Do tego chusteczki higieniczne – mokre i suche, a także worek na śmieci, które oczywiście musimy zabrać ze sobą! Przyda się też jakaś dodatkowa warstwa do ubrania jakby zrobiło się zimno oraz jednorazowy płaszcz przeciwdeszczowy. Polecam też wziąć rękawiczki i czapkę. No i jakiś mały, lekki aparat, którym będziemy mogli uwiecznić te piękne widoki 🙂 Wszystkie ubrania zostały kupione w sklepach znajdujących się w Designer Outlet Gdańsk Kurtka, buty, skarpetki, polar wiśniowy i granatowy – Moutain Warehouse Polar różowy, granatowe spodnie – Regatta Legginsy różowo- fioletowe – Nike Legginsy szare – 4F
rzuć wszystko i wyjedź w bieszczady